czasem straszliwe zrządzenia okrutnego Losu każą czarodziejce zejść na ziemię.
tak stało się i tym razem: zabrakło jej papierosów.
poranna kawa bez papierosa?? niemożliwe!!
więc pozbierała się. nalała kawy do ukochanego zielonego kubeczka "koci żywot" i powędrowała wśród śmiertelników do najbliższego miejsca obficie zaopatrzonego w czerwone malborki setki.
nie pali w domu więc przysiadła z papierosem kawą i wielkim zeszytem na notatki magiczne przy stoliku przed zamkniętą o tej porze dnia winiarnią.
paliła. popijała kawę. robiła notatki z myśli przechodzących śmiertelnych istot niemagicznych....
aż otworzyły się drzwi winiarni (teoretycznie o tej porze dnia zamkniętej).
wyszedł z nich PanPrzystojny i stawiając na stoliku popielniczkę powiedział:
- wybrałem najpiękniejszą jaką miałem. przyda ci się Iskierko.
- dziękuję. to jest właśnie moje zagubione dawno imię. skąd wiedziałeś?? - zapytała.
- bo twoje oczy iskrzą uśmiech rozjaśnia świat i jesteś moją dobrą wróżbą - gdy cię zobaczę - dzień jest udany.
- jeszcze przez chwilę tu będę. ciesz się udanymi dniami.
- a gdy odejdziesz??
- pozostawię ci światełko które poprowadzi cię wprost do spełnienia marzenia. to moje podziękowanie za przypomnienie imienia.
![]() |
fot:Regina |